ebib 
Nr 9/2010 (118), Książki i sztuka. Artykuł
 poprzedni artykuł następny artykuł   

 


Mirosław Grycuk
Biblioteka Uniwersytecka w Zielonej Górze

Oprawa artystyczna – przywracanie blasku starym książkom. Doświadczenia bibliofila i konserwatora




Pracownia Konserwacji Książki w Bibliotece Uniwersyteckiej w Zielonej Górze to niewielkie pomieszczenie wyposażone w podstawowe sprzęty ułatwiające pracę konserwatora, przypominające sanatorium dla wiekowych dzieł. To tu mijają tygodnie pracy poświęcone na ratowanie pojedynczych, zabytkowych książek tak, aby wyleczyć je z choroby zwanej czasem...

Fot. 1. Przykładowa oprawa z XVI w. wymagająca odtworzenia.

Fot. 1. Przykładowa oprawa z XVI w. wymagająca odtworzenia.
Fot. M. Grycuk.

Praca konserwatora to zajęcie wymagające pasji i poświęcenia, wyobraźni i zaradności, a nade wszystko mistrzowskiego kunsztu. Moja przygoda z książką rozpoczęła się wiele lat temu, w rodzinnym domu, w którym było pełno różnych książek. Wśród nich przeważały przedwojenne pozycje o różnej tematyce i w różnych językach, często bardzo zniszczone. Wówczas nie rozumiałem jeszcze ich treści i może właśnie dlatego zainteresowałem się sztuką poprawy ich zewnętrznej formy. W szkole średniej zacząłem zbierać starodruki, porządkując księgozbiór według dat wydania.

Pierwsze poważne doświadczenia konserwatorskie próbowałem zdobyć, podpytując miejscowych introligatorów, jednak nie byli oni skłonni dzielić się swoją wiedzą. Zbierałem informacje, czytałem, próbowałem. Teoretyczne podstawy zapewniły mi studia Bibliotekoznawstwa i Informacji Naukowej w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Zielonej Górze. Jako jedyny z roku skończyłem je ze specjalnością konserwacja starych druków, praktykując na uniwersytetach w Poznaniu i Krakowie.

Od niemal 30 lat pracuję w malutkiej pracowni renowacji starych druków w Bibliotece Uniwersyteckiej w Zielonej Górze, gdzie w jednym pomieszczeniu znajdują się zwoje pergaminu, kartek, skóry, stare poniemieckie maszyny i komputer, a w szafie znajduje się ponad 500 płyt z ornamentami wytrawionymi w metalu, które wykonałem według oryginalnych wzorów, przerysowując je ze starych opraw, jednocześnie zachowując dbałość o każdy szczegół. Kolejny etap pracy nad ornamentami to przeniesienie rysunku na metalową płytkę i wytrawienie jej kwasem azotowym.

Fot. 2. Ornamenty wytrawione w metalu – wykonanie M. Grycuk.

Fot. 2. Ornamenty wytrawione w metalu – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

Fot. 3. Ornamenty wytrawione w metalu – wykonanie M. Grycuk

Fot. 3. Ornamenty wytrawione w metalu – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

Wytworzenie kilkuset ornamentów zajęło około 3 lat. Każdy z nich opatrzony jest inicjałami MG, tak by można było odróżnić go od oryginału. Płytki rozgrzewa się, a następnie przy pomocy prasy wyciska na skórzanej oprawie.

Fot. 4. Ornamenty odciśnięte na oprawie – wykonanie M. Grycuk

Fot. 4. Ornamenty odciśnięte na oprawie – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

Konserwacja książek to nie tylko przygotowanie i wytłoczenie ornamentów. Równie potrzebne są inne materiały, np. pergamin. Garbarze często rozkładali ręce, gdy poszukiwałem pergaminu. Ich zdaniem używało się go przed wojną, ale teraz – po co komu pergamin? Pierwszy pergamin udało mi się pozyskać w zakładzie, w którym naprawiano perkusje i werble. Kilkadziesiąt lat temu wszystkie bębny były wykonywane właśnie z pergaminu. We wspomnianym zakładzie bębny poddawano renowacji, a dziurawe i poprzecierane pergaminy trafiały na śmietnik. Nawiązana współpraca okazała się dla obu stron korzystna. Dla zakładu mniej odpadów, a dla mnie prawdziwa „kopalnia” pergaminu i to za darmo. Wśród odpadów znajdowały się różne cuda i wynalazki, np. werbel oprawiony w XIX-wieczną żydowską Torę. Udało mi się także nawiązać współpracę z garbarzem w Krężołach koło Sulechowa, który zgodził się przygotowywać pergamin ze skór cielęcych i kozich. Stosuję go do opraw, uzależniając odpowiedni rodzaj od czasu, w jakim powstała oryginalna oprawa.

Podobny problem dotyczy skór. Powszechnie do celów konserwacji książki stosuje się skóry przygotowane w typowym procesie garbarskim. Tak oprawione dzieła są ładne, szczególnie gdy wykonano je fachowo. Mimo to inkunabuły czy stare druki wyglądają bardziej jak reprinty. W odległych czasach oprawiano w skóry naturalne, bez chemicznych ulepszaczy i lakierów. Po oprawieniu i tłoczeniu skóra była woskowana. Białe, renesansowe skóry zmieniały wówczas swój odcień na żółty. Do celów konserwatorskich pozyskuję skóry ściągane z taśmy w połowie procesu garbarskiego – dzięki czemu skóra przypomina tą sprzed lat. Ma plamki, zacieki, słowem niedoskonałości, które występowały w skórach garbowanych ręcznie.

Fot. 5. Oprawa stylizowana na renesansową – wykonanie M. Grycuk

Fot. 5. Oprawa stylizowana na renesansową – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

Pięć wieków temu do oprawiania książek nie zawsze używano drewna, ponieważ było stosunkowo drogie. Robiono więc tekturę z różnych kartek, zapisków lub fragmentów druków, sklejając je wszystkie razem. Obecnie przystępując do renowacji książki, należy rozebrać ją na części. W trakcie tych prac przygotowawczych trafić można na skarby piśmiennictwa i drukarstwa.

Zdarzyło się, że ze zniszczonej oprawy starodruku pochodzącego ze zbiorów Biblioteki UZG wyciągnąłem kompletny druczek Paronomasię z 1691 r. – zbiór przysłów Lubomirskiego, jedyny taki egzemplarz w Polsce, który po oprawie włączony został do zbiorów biblioteki jako dar. Innym razem trafiłem na zapiski astronomiczne z XVI w. – cykl drukarski Georga Rhawa, pochodzącego z Zielonej Góry (jako pierwszy wydał tezy M. Lutra w 1517 r.), a także całe strony średniowiecznych pasków z pergaminowych kodeksów, które standardowo były wykorzystywane do wzmacniania grzbietów i przytwierdzania okładzin książki do bloku. Stosowano je jako dodatkowe wzmocnienia, ponieważ deski lub tektury były mocowane na sznurach, które stanowiły przedłużenie zwięzów powstałych w czasie szycia – widocznych w gotowej oprawie w postaci charakterystycznych garbów na grzbiecie.

Fot. 6. Stylizowane oprawy – wykonanie M. Grycuk

Fot. 6. Stylizowane oprawy – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

Oprawa, jej dzieje i konserwacja to rozległy i ciekawy temat, jednakże nie należy zapominać, że stanowi ona tylko „wierzchnie ubranie książki” – podobnie jak rama dla obrazu. W środku pod oprawą znajduje się kolejne wyzwanie dla konserwatora. Mamy tu istne cuda natury: grzybki, pleśnie, robaczki żywe i nieżywe, plamy, plamki, dziurki, a także znaki pozostawione przez gryzonie czy fragmenty poddane działaniu ognia i wody. Ciekawostką może być także przykład starodruku, wydanego w miniaturowym formacie, który podstemplowano pieczęcią własnościową „Gospodarstwo Rolne K.Z...”. Książka miała 254 strony, na których były 254 pieczątki, po jednej na każdej stronie. Tekst niemal w całości zasłonięty był pieczątką. W takiej sytuacji nawet doświadczony konserwator może wpaść w depresję. W książkach, na co warto zwrócić uwagę, znajduje się wiele pamiątek po właścicielach – od obrazków pozostawianych w czasie kolędy przed wiekami, poprzez rachunki, listy, dokumenty, a nawet pieniądze. Ktoś kiedyś jako zakładki użył malutkiej monety Jana Kazimierza z XVII w. zwanej „boratynką”.

7. Oprawa stylizowana na XVI w. – wykonanie M. Grycuk

Fot. 7. Oprawa stylizowana na XVI w. – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

Karty w strzępach lub z dziurami uzupełniane są masą papierową. Na zmurszałe strony stosuję bibułę japońską, którą z wierzchu pokrywa się metylocelulozą, dzięki czemu wtapia się w papier, pozostając niewidoczna. Niekiedy do konserwacji używam stosowanego powszechnie na Zachodzie filmoplastu „R”. Po takim zabiegu papier zyskuje odpowiednią sztywność i grubość. Do usuwania plam i zabrudzeń jeszcze do niedawna stosowano nadmanganian potasu, czyli tzw. kalię. Papier wrzucany by do roztworu, zabarwiał się wówczas na fioletowo, następnie płukało się go i wkładało do pirosiarczanu potasu, żeby odbarwić go łącznie ze wszystkimi plamami – pozostawała tylko farba drukarska. Na koniec jeszcze trzeba było wypłukać i wysuszyć. Obecnie stosuje się nowoczesne metody, które są znacznie łatwiejsze w wykonaniu. W konserwacji papieru prawdziwą sztuką, która robi wrażenie na niewtajemniczonych jest rozwarstwienie papieru, szczególnie jeśli rozdwaja się duży arkusz gazety, wkleja w środek bibułę japońską, a następnie łączy.

Wiele książek przewinęło się przez pracownię konserwatorską BUZG. Wykonałem wiele opraw i wzmocnień stylizowanych na różne okresy historyczne, jednak największym szacunkiem darzę oprawy renesansowe. Uwidacznia się w nich prawdziwe mistrzostwo i indywidualność każdej z nich – wytłaczane na oprawach znaki własnościowe, herby, super exlibrisy itp. Większość wykonanych przeze mnie ornamentów to kopie renesansowych oryginałów. Przerysowałem dosłownie wszystkie podstawowe wzory ornamentów występujących w Europie Środkowej. Rozebrałem i złożyłem dziesiątki renesansowych opraw, poznając ich budowę w każdym szczególe. Wykonałem wiele renesansowych opraw od podstaw – szycie, wycięcie i fazowanie desek, pergamin lub skóra, ornamentyka, barwienie bloku, zapinki wykonane z mosiądzu i ozdabiane według panujących trendów.

Fot. 8. Kolorowany blok i mosiężna zapinka – wykonanie M. Grycuk

Fot. 8. Kolorowany blok i mosiężna zapinka – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

Fot. 9. Rysunki ornamentów tuszem na papierze według oryginalnych wzorów – wykonanie M. Grycuk

Fot. 9. Rysunki ornamentów tuszem na papierze według oryginalnych wzorów – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

Od 1994 r., oprócz pracy zawodowej i pasji, jestem biegłym sądowym i rzeczoznawcą od stwierdzania oryginalności starodruków, kartografii i grafiki, ich wartości i stopnia rzadkości. Żeby posiąść wiedzę w tym zakresie niezbędną rzeczoznawcy, potrzeba wielu lat – ja na to poświęciłem całe życie. Wykonane przeze mnie oprawy – może ktoś kiedyś nazwie artystycznymi – częściowo znajdują się w Bibliotece UZG, inne krążą po świecie z ornamentami, na których znajdują się inicjały wykonawcy „MG”. Prawdopodobnie odbiegają one od standardów konserwatorskich, ale są niepowtarzalne, nawiązujące do oryginału i dalekie od współczesnego, introligatorskiego kiczu.

Fot. 10. Stylizowane oprawy – od lewej: półskórek XIX w., skóra XVI w., pergamin XVII w. – wykonanie M. Grycuk

Fot. 10. Stylizowane oprawy – od lewej: półskórek XIX w., skóra XVI w., pergamin XVII w. – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

Fot. 11. Oprawa stylizowana na renesansową – wykonanie M. Grycuk

Fot. 11. Oprawa stylizowana na renesansową – wykonanie M. Grycuk.
Fot. M. Grycuk.

 Początek strony



Oprawa artystyczna – przywracanie blasku starym książkom. Doświadczenia bibliofila i konserwatora / Mirosław Grycuk blog comments powered by Disqus